War Thunder background
Polski Wrzesień
Uwaga! Artykuł został opublikowany na starszej wersji strony. Mogą wystąpić problemy z wyświetlaniem na niektórych przeglądarkach.

Halo! Tu Warszawa i wszystkie rozgłośnie Polskiego Radia. Dziś rano o godzinie 5 minut 40 oddziały niemieckie

przekroczyły granicę z Polską, łamiąc pakt o nieagresji.

Komunikat Polskiego Radia, 1 września 1939


Od samego początku sytuacja Polski w starciu zbrojnym z III Rzeszą wydawała się beznadziejna. Polska była otoczona z trzech stron: od zachodu przez samą Rzeszę, od północy przez Prusy Wschodnie oraz od południa przez zaanektowane w 1938 tereny Czechosłowacji. Wehrmacht posiadał przewagę liczebną, a niemieckie dywizje były dobrze wyposażone w czołgi i artylerię oraz mogły liczyć na wsparcie lotnictwa, z którym koordynowano wszelkie działania. Ponadto polskie dowództwo wybrało bardzo niekorzystną strategię polegającą na równomiernej obronie całego terytorium zamiast skoncentrowania wojsk na najważniejszych kierunkach ataku nieprzyjaciela. Spowodowało to katastrofalne w skutkach rozciągnięcie sił na przeszło 2 700 kilometrowej granicy - sił, których i tak było za mało... Pomimo tych niedogodności polscy żołnierze pokazali się z jak najlepszej strony, stawiając zażarty opór niemieckiemu najeźdźcy w wielu rejonach kraju.

Jedną z najsławniejszych potyczek, która jest bardzo często przedstawiana jako symbol Kampanii Wrześniowej, jest obrona Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte. Placówka służąca do przewozu wyposażenia wojskowego droga morską nie miała większego znaczenia militarnego, gdyż utraciła je zaraz po tym jak otwarto port w Gdyni. Jednak dla Niemców miała ona znaczenie propagandowe i była przeszkodą w idei o w pełni niemieckim Gdańsku. Załoga pod dowództwem majora Henryka Sucharskiego składała się z 210 osób a jedynym uzbrojeniem ciężkim jakim dysponowali obrońcy to jedna armata polowa wz.26 kalibru 75 mm, dwie armaty przeciwpancerne wz.36 37 mm i cztery moździerze. Teren składnicy był jednak doskonale przygotowany do obrony.

Na kilka lat przed wybuchem wojny wybudowano cztery żelbetonowe wartownie, a znajdujące się tam koszary zaprojektowano tak, aby mogły służyć za obiekt obronny - w podziemiach wykuto otwory strzelnicze i wzmocniono fundamenty, by wytrzymały nacisk gruzu w wypadku zawalenia się wyższych kondygnacji. 1. września o godzinie 4:48 pancernik Schleswig-Holstein rozpoczął bombardowanie Westerplatte. Ze względu na zbyt bliskie położenie i niską depresję artylerii głównej pancernika, większość wystrzelonych pocisków przelatywała nad celem i lądowała w Bałtyku nie czyniąc wielu zniszczeń na półwyspie. Krótko po tym załoga została zaatakowana przez kompanię szturmową Kriegsmarine wspartą przez pluton piechoty SS oraz kompanie SA i Landespolizei. Atak udało się odeprzeć, ale gdy Niemcy rozpoznali polskie pozycje zaczęli je celniej ostrzeliwać, co poskutkowało zniszczeniem znajdującej się na Westerplatte armaty polowej. 2. września ofensywa niemiecka rozpoczęła się nalotem bombowców nurkujących, które wyłączyły z akcji polską baterię moździerzy. Pomimo zapasów wystarczających jedynie na 2 dni walki, obrońcy Westerplatte bronili się przez 7 dni wiążąc przy tym znaczne siły nieprzyjaciela, i podnosząc na duchu inne jednostki dzięki przekazywanej przez Polskie Radio wiadomości „Westerplatte jeszcze się broni".


Zdjęcie lotnicze Westerplatte.
Widać zaznaczone na czerwono wartownie, a także koszary
Ordre de Bataille Wołyńskiej Brygady Kawalerii

Gdy walki na Westerplatte trwały już od kilku godzin, kilkaset kilometrów dalej, koło wsi Mokra nieopodal Kłobucka, Wołyńska Brygada Kawalerii dowodzona przez pułkownika Juliana Filipowicza podjęła się karkołomnej próby powstrzymania natarcia 4. Dywizji Pancernej. Około godziny 8:00 Niemcy spróbowali zaatakować polskie pozycje z marszu i bez przygotowania artyleryjskiego. Natarcie zostało rozbite za pomocą działek ppanc. oraz karabinów „Ur" wz.35. Następne uderzenie zostało poprzedzone nawałą artyleryjską a także nalotem bombowców nurkujących. Tym razem Niemcy próbowali obejść polskie pozycje od południa i zaatakować z tyłu. Artylerzyści z 2. Dywizjonu Artylerii Konnej, który został ulokowany na flance próbowali wszystkiego, by powstrzymać nieprzyjacielski manewr okrążający. Lufy działek bez przerwy tryskały ogniem. Żołnierze z otwartymi ustami - aby nie uszkodzić bębenków nagłą zmianą ciśnienia - ładowali pocisk za pociskiem.

Pomnik upamiętniający bitwę pod Mokrą

Pomimo strat niemieckie czołgi przebiły się przez pozycje dywizjonu i obchodziły stanowiska kawalerzystów od tyłu - sytuacja stała się krytyczna! Wtedy na nasypie kolejowym za plecami brygady pojawiła się nadzieja - pociąg pancerny nr 53 zwany także „Śmiałym". Niemcy gdy go zobaczyli, zaczęli panikować pod huraganowym ostrzałem z wagonów artyleryjskich i zawracali. „Śmiały" także musiał się wycofać. Dowódca pociągu dobrze wiedział, że za kilka chwil zjawi się tu wrogie lotnictwo, aby zbombardować i wykoleić opancerzonego kolosa. Niemcy próbowali jeszcze 2 następnych ataków. Obydwa były bliskie obalenia polskiej obrony. Polskie siły zostały rozdzielone, linia frontu została przerwana i blisko setka czołgów przedarła się przez powstałą lukę. 2. Dywizjon Artylerii Konnej, pomimo strat poniesionych w poprzednim ataku, cały czas strzelał do Niemców z flanki i powstrzymywał ich pancerne natarcia. Około godziny 18 stało się jasne, że brygada nie wytrzyma kolejnego uderzenia i płk Filipowicz wydał rozkaz do odwrotu. W Bitwie pod Mokrą Wołyńska Brygada Kawalerii odniosła zwycięstwo powstrzymując natarcie dużo liczebniejszego i lepiej uzbrojonego przeciwnika. 4. Dywizja Pancerna utraciła ponad 200 czołgów i pojazdów opancerzonych, a zwycięstwo zostało okupione wysokimi stratami ponad 500 zabitych, 6 dział przeciwpancernych i ogromną liczbą koni kawaleryjskich, które zginęły albo uciekły w panice w wyniku bombardowania pobliskiego lasu.

 

Kampania Wrześniowa jest przepełniona podobnymi przykładami bohaterstwa. Pomimo beznadziejnej sytuacji i w obliczu nieuniknionej klęski polscy żołnierze walczyli do ostatniego naboju. Nawet po kapitulacji Warszawy wciąż stawiali opór. Najdłużej, bo aż 32 dni, do 2. października walczyli obrońcy Helu, a ostatni bój z udziałem regularnego wojska miał miejsce 5. października w bitwie pod Kockiem.


Źródła:

https://www.1939.pl

Apoloniusz Zawilski "Bitwy Polskiego Września"

 

Autor: Dawid (_Ares28_) Muszyński - Student Politechniki Gdańskiej, w wolnym czasie zajmuje się montażem filmów. Jest reżyserem i pomysłodawcą serialu "Dywizjon 303".


Polski Zespół War Thunder

Czytaj więcej:
Skrzynka z narzędziami!
  • 8 kwietnia 2024
Wyniki sondażu na temat nowych punktów Harmonogramu
  • 22 kwietnia 2024
Poznaj Króla Północy, 15. sezon Przepustki Bitewnej!
  • 22 kwietnia 2024
Strzelnica - odcinek 403
  • 21 kwietnia 2024

Komentarze (1)

Commenting is no longer available for this news