War Thunder background
II Korpus Polski wchodzi do akcji – Kampania włoska
Uwaga! Artykuł został opublikowany na starszej wersji strony. Mogą wystąpić problemy z wyświetlaniem na niektórych przeglądarkach.

Póki diabeł może.

Transport amunicji na pierwszą linię frontu. Takie widoki we Włoszech były na porządku dziennym. Wzgórza, skaliste zbocza i słaba sieć dróg wśród licznych wzgórz komplikowała sytuację logistyczną na co dzień, dodatkowo utrudnianą przez niemiłosierny ostrzał wroga

Maj 1943 roku był zdecydowanie nerwowy dla sił Osi w Europie. Zimowa klęska pod Stalingradem zachwiała sytuacją strategiczną na froncie wschodnim, przygotowania do operacji „Zitadelle” (czyli Bitwy na Łuku Kurskim) szły pełną parą, ale w tym miesiącu również zakończona została jeszcze wojna na zupełnie innym teatrze działań.

Też z kiepskim dla Niemców rezultatem. PanzerarmeeAfrika pod wodzą generała von Arnima skapitulowały w Tunisie.

Tym samym otworzyła się przed sprzymierzonymi koncepcja otwarcia drugiego frontu. Oczywistą sprawą był nacisk Stalina na utworzenie go we Francji, Roosevelt go poparł, więc koncepcja Churchilla uderzenia na Bałkany została odrzucona.

Ale Churchill zrobił to po uzgodnieniu natarcia na Włochy, by odciąć Niemcy od swojego głównego sojusznika.

Operacja „Husky” otworzyła drogę do Włoch przez Sycylię, którą zajęli Monty i Patton. Kolejnym krokiem były operacje „Baytown” – 3 września, „Slapstick”– 9 września (pod dowództwem Monty’ego) i „Avalanche”– 9 września (prowadzona przez Clarka), które były już bezpośrednim natarciem na południowe Włochy.

Jednak im bardziej na północ, tym natarcie sprzymierzonych traciło impet, a obrona niemiecka co raz bardziej tężała.

Nadchodzą Polacy.

Generał Władysław Anders, głównodowodzący II Korpusu Polskiego. 

Połowa grudnia 1943 upłynęła pod znakiem pierwszych transportów II Korpusu (dow. gen. Władysław Anders).

Jako pierwsze oddziały, na ląd włoskiego buta zeszły oddziały 3 Dywizji Strzelców Karpackich (w której miejsce zagrzewali „Szczury Tobruku” – oddziały Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, dow. gen. Bronisław Duch). Do nich niebawem dołączyły 5 Kresowa Dywizja Piechoty (dow. gen. Nikodem Sulik) oraz 2 Brygada Pancerna (dow. gen. Bronisław Rakowski) oraz 2 Grupa Artylerii i dodatkowe pułki korpuśnie, między innymi Pułk Ułanów Karpackich.

Planowano powiększyć stan osobowy korpusu o jeńców polskich będących uprzednio wcielonych do Wehrmachtu.

Korpus był bardzo dobrze zaopatrzone i uzbrojony. A przypływ polskich jeńców nie dość, że pozwolił na uzupełnienie stanów osobowych, ale i na rozwinięcie 2 BPanc do rozmiarów dywizji. Z taką siłą można już działać.

Początkowo jednak przesunięto ich na skraj działania 8 Armii celem utrzymania połączenia jednostek brytyjskich z 5 Armią Amerykańską. Sprowadzało się to do działań obronnych, inżynieryjnych i zaczepnych ze strony artylerii.

 


Kresowczycy na wzgórzach zwanych Widmem - małym masywem San Angelo. Tutaj już po bitwie podczas oczyszczania. To właśnie na Widmie pierwsze oddziały Polaków po raz pierwszy podczas tej bitwy nadziały się fanatyczną obronę masywu.


Polskie baterie nawiązywały w tym okresie pojedynki ogniowe z bateriami niemieckimi. Jedną z większych akcji zaczepnych była jednak operacja włoskich pancerniaków podczepionych pod 2BPanc w nad rzeką Sangro. Kluczową rolę odegrali tam bersalierzy i spadochroniarze włoscy ze wsparciem polskiej artylerii. Dni spokoju nad Sangro skończyły się 24 marca 1944r.

Gdzie diabeł nie może, tam Polaka pośle…

Sytuacja taktyczna podczas Bitwy o Monte Cassino​

Tego właśnie dnia przyszedł rozkaz, z którego wynikało wsparcie natarcia na masyw Monte Cassino. Korpus oraz pozostałe jednostki Aliantów rozpoczęły przegrupowania, starannie zamaskowane przed wrogiem, który dostawał mylące informacje oraz byli nękani przez mylące bombardowania wycelowane w porty, na których rzekomo miały zostać wyładowane desanty.

Przygotowanie było zdecydowanie zakrojone na szeroką skalę. Ale kiedyś się to musiało skończyć.

Plan był dość prosty. Zaatakowanie w kierunku północno – zachodnim i obejście Monte Cassino od północy, zajęcie pozycji obserwacyjnych na południowych stronach zboczy i następnie natarcie na klasztor od północy przy wsparciu artylerii i lotnictwa.

11 maja w nocy zaczęło się. Na Polaków nacierających w stronę masywu posypał się grad kul. Pierwszorzutowe kompanie momentalnie stopniały, ale udało się części oczyścić schrony na drodze natarcia. Drugi rzut miał zająć kolejne wzgórza, ale nie zbliżył się nawet do nich ze względu na silny ostrzał przeciwnika.

Walki o utrzymanie tego pola trwały kilka dni, Polacy często wykorzystywali przerwy w bitwach do drażnienia Niemców, działań zaczepnych, patroli bojowych i ogólnie do uprzykrzania chłopcom z Wehrmachtu życia.

Ten impas trwał do 18 maja. W tym momencie… co tu dużo gadać. Niemcy dostali porządny łomot. Tego właśnie dnia przypuszczono generalny szturm z północnego kierunku na klasztor na Monte Cassino. Wycofali się w zorganizowanym pośpiechu.

Dzięki pozbyciu się kwestii klasztoru na swoich plecach, polskie siły mogły w końcu przy pełnym wsparciu artyleryjskim i braku obserwatorów niemieckich koordynujących ostrzał przypuścić szturm na pozostałe wzgórza masywu.

Zrujnowany klasztor benedyktynów na Monte Cassino. Mimo, że Niemcy nie korzystali z niego jako punktu obserwacyjnego, Amerykanie przyjmując ten powód zbombardowali klasztor. 

W tej bitwie największy ciężar walk poniosła 3 DSK, natarcie na klasztor przypadło 12 pułkowi Ułanów Podolskich, a zajęcie wzgórz naokoło dostała w udziale 5 KDP oraz Pułk Ułanów Karpackich i 15 Pułk Ułanów Poznańskich

Krajobraz po bitwie.

Zwycięstwo w tym starciu zagwarantowało prostą drogę dla 5 Armii Clarka do serca Włoch – Rzymu. Jednak nadzieje wszystkich Polaków szybko się rozwiały.

Niestety zajęcie klasztoru  na Monte Cassino nie rzuciło na tyle mocnego światła na sprawę polską, jak można by oczekiwać.

Pozostałe wydarzenia potoczyły się tak, jak się potoczyły. Mimo to dzięki tej akcji udało nam się wyzwolić Włochy spod niemieckiego buta, i z tego, no i oczywiście nie tylko z tego powinniśmy być dumni.


O Autorze:

     Piotr Korzeniowski, Polski Dział Historyczny War Thunder

Student Technologii Chemicznej na Politechnice Poznańskiej. W wolnym czasie czynnie uczestniczy w życiu uczelni, z zamiłowania dziennikarz, militarysta i pasjonat historii XX wieku. Na jego historyczne upodobania miały wpływ książki, głównie dotyczące uzbrojenia oraz maszyn Państw Osi. 

W wolnych chwilach pisze własną książkę, recenzje znanych i nieznanych lektur, jest operatorem i reporterem mediów studenckich.

Czytaj więcej:
Su-27SM: Wściekły Flanker!
  • 28 maja 2024
Przedsprzedaż: Leopard 2A4M CAN
  • 28 maja 2024
USS Des Moines tymczasowo powraca z okazji swojej rocznicy!
  • 28 maja 2024
Opcja dla mniejszych drużyn w Realistycznych Bitwach Powietrznych
  • 27 maja 2024

Komentarze (0)

Commenting is no longer available for this news